Poprawka do rządowej ustawy o szkołach została przyjęta stosunkiem głosów 261 do 150, głównie dzięki poparciu konserwatystów, liberalnych demokratów oraz niezależnych lordów.
Zgodnie z przyjętą poprawką rząd miałby rok na wskazanie, które platformy byłyby objęte zakazem. Firmy technologiczne musiałyby wdrożyć „wysoce skuteczne” mechanizmy weryfikacji wieku użytkowników. Rząd zapowiedział jednak, że spróbuje odrzucić poprawkę w Izbie Gmin, podkreślając, że nadal prowadzi własne konsultacje w tej sprawie.
Sprawa jest politycznie niewygodna dla rządu, ponieważ rośnie poparcie dla zakazu także wśród posłów Partii Pracy. Ponad 60 laburzystów dołączyło ostatnio do konserwatystów, apelując o podobne rozwiązania, wzorowane m.in. na decyzji Australii, która wprowadziła zakaz dla nieletnich na największych platformach społecznościowych.
Zwolennicy zakazu mówią wprost o „społecznej katastrofie”. Lord Nash, były minister edukacji, przekonywał, że istnieją przytłaczające dowody na to, iż media społecznościowe szkodzą zdrowiu psychicznemu nastolatków, sprzyjają radykalizacji online i pogarszają zachowanie w szkołach. Jego zdaniem zakaz dałby młodym ludziom „kilka dodatkowych lat na dojrzenie”.
Nie wszyscy są jednak zgodni. Część polityków, organizacji charytatywnych i kampanijnych ostrzega przed niezamierzonymi skutkami. Przeciwnicy zakazu obawiają się, że młodzież przeniesie się na mniej regulowane platformy, a dzieci stracą dostęp do pozytywnych aspektów mediów społecznościowych. Organizacje takie jak NSPCC apelują raczej o skuteczniejsze egzekwowanie już istniejących przepisów dotyczących bezpieczeństwa dzieci w sieci.
Rząd podkreśla, że sprawa jest złożona. W trzymiesięcznych konsultacjach analizowane będą nie tylko same zakazy, ale także nocne limity korzystania z aplikacji, walka z tzw. doom-scrollingiem oraz wzmocnienie kontroli wieku. Dopiero na tej podstawie mają zapaść decyzje legislacyjne.
Debata pokazuje rosnące napięcie między potrzebą ochrony dzieci a obawą przed zbyt daleko idącą ingerencją państwa. Pytanie brzmi: czy zakaz to realne rozwiązanie problemu, czy jedynie szybka odpowiedź na presję polityczną i społeczną?



