To dla wielu mieszkańców Wysp bardzo istotna informacja, która w końcu przyniesie delikatne wytchnienie w ciągłych zmaganiach z rosnącymi kosztami życia, uderzającymi od lat w budżety domowe.
Kanclerz Rachel Reeves zapowiedziała obniżki rachunków nie tylko dla wybranych, ale dla wszystkich gospodarstw domowych.
Nie ma znaczenia taryfa z jakiej korzystają, czy są to taryfy zmienne, czy umowa opiewa na stałe stawki za energię. Średnia oszczędność w skali roku ma oscylować na poziomie około 150 funtów jeśli chodzi o rachunki za prąd i gaz.
Nie trzeba chyba podkreślać, że dla bardzo wielu ludzi jest to pomoc, którą odczują. W czasach permanentnego kryzysukosztów życia jest to kwestia niezwykle istotna i szansa na to, by na przykład nie musieć zastanawiać się czy nie przekręcić termostatu na temperaturę wyższą o 1°C w zimowe dni.
Wysokie ceny energii zmaleją także dzięki permanentnej presji.
Wysokie ceny energii stały się jednym z najistotniejszych symboli kojarzonych z kryzysem wzrastających kosztów życia. Presja społeczna dała w końcu efekty, a na zmianie skorzystają osoby starsze i o niższych dochodach. Zmiana systemu naliczania opłat ma obniżyć rachunki i wprowadzić bardziej transparentny sposób zarządzania na rynku energii.
Mniejsze koszty ogrzewania i prądu to dla wielu rodzin zauważalna zmiana w ich budżecie domowym, umożliwiająca jego nieco spokojniejsze planowanie.
Obniżki będą dotyczyć także użytkowników korzystających ze stałych taryf energetycznych, które oczywiście zapewniały stabilne i przewidywalne rachunki za energię.
Tak jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak te dodatkowe 150 funtów rocznie w budżecie nie będzie lekiem na wszystkie budżetowe zmartwienia brytyjskich rodzin. Jednak rząd podkreśla, że to jest początkowy aspekt pakietu rozwiązań mających ustabilizować koszty życia mieszkańców Wysp w 2026 roku.
Jedno to słowa, z których wiarygodnością jest różnie. Jeśli pójdą za nimi czyny, to dopiero wtedy odczujemy realne zmiany w zmaganiach z kryzysem kosztów życia.



