Pierwszy strajk rozpocznie się we wtorek 24 marca o godzinie 12:00 i potrwa 24 godziny, do południa następnego dnia. Każdy z zaplanowanych protestów będzie miał taki sam format – rozpocznie się w południe jednego dnia i zakończy o 11:59 dnia kolejnego. W praktyce oznacza to utrudnienia zarówno podczas wieczornego szczytu komunikacyjnego, jak i porannego dnia następnego.
Pierwszy protest może szczególnie dotknąć kibiców piłkarskich. Tego samego wieczoru na stadionie Emirates w północnym Londynie zaplanowano pierwszy mecz ćwierćfinału kobiecej Ligi Mistrzów pomiędzy Arsenalem a Chelsea, na który spodziewanych jest ponad 30 tysięcy widzów. Strajk zbiegnie się również z wydarzeniem People’s Question Time organizowanym w Greenwich przez burmistrza Londynu Sadiqa Khana oraz London Assembly.
Powodem protestów jest sprzeciw związku RMT wobec planów Transport for London dotyczących wprowadzenia pilotażowego programu czterodniowego tygodnia pracy dla maszynistów. Zgodnie z propozycją kierowcy pociągów mogliby dobrowolnie pracować w takim systemie, co oznaczałoby nieco dłuższe zmiany w ciągu dnia.
RMT uważa jednak, że proponowane rozwiązania są niekorzystne dla pracowników i dlatego zdecydował się na akcję protestacyjną.
Organizatorzy protestu zaplanowali daty w taki sposób, aby wywrzeć jak największą presję na władze Transport for London oraz maksymalnie odczuwalnie wpłynąć na ruch pasażerski.
Strajki zaplanowano w następujących terminach:
– 24–25 marca
– 26–27 marca
– 21–22 kwietnia
– 23–24 kwietnia
– 19–20 maja
– 21–22 maja
Mimo to metro niekoniecznie zostanie całkowicie sparaliżowane. Część pracowników, w tym personel stacji należący do RMT, formalnie nie będzie objęta strajkiem, choć niektórzy mogą odmówić przekraczania pikiet protestacyjnych.
Istotną rolę odegra także drugi związek zawodowy maszynistów – Aslef. Jego członkowie popierają wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy i nie zapowiedzieli udziału w strajkach. Oznacza to, że część pociągów może nadal kursować, choć prawdopodobnie w ograniczonej liczbie.
Transport for London podkreśla jednocześnie, że inne środki transportu zarządzane przez TfL – w tym Elizabeth line, London Overground oraz DLR – powinny funkcjonować bez zakłóceń. Jednak dla wielu mieszkańców stolicy brak pełnej obsługi metra może oznaczać poważne problemy z dojazdem do pracy czy szkoły.



