Nowe regulacje obejmują między innymi zaostrzenie zasad dotyczących umów zero godzin oraz rozszerzenie ochrony pracowników przed zwolnieniem na wczesnym etapie zatrudnienia. Zdaniem części przedsiębiorców przepisy te zwiększą koszty prowadzenia działalności i mogą prowadzić do napięć w miejscu pracy.
Organizacje biznesowe wskazują, że zmiany w prawie pracy pojawiają się w momencie, gdy firmy już mierzą się z wyższymi podatkami, reformą stawek biznesowych oraz rosnącą płacą minimalną. W ich ocenie dodatkowe obowiązki administracyjne i operacyjne mogą znacząco obciążyć przedsiębiorstwa.
Ben Willmott, dyrektor ds. polityki publicznej w CIPD, zwrócił uwagę, że nastroje wśród firm są obecnie słabe, a plany rekrutacyjne ograniczone. Jego zdaniem nowe przepisy mogą dodatkowo osłabić tworzenie miejsc pracy, działając jak bariera dla inwestycji w zatrudnienie.
W raporcie podkreślono również, że rządowe szacunki dotyczące kosztów reform mogą nie odzwierciedlać pełnej skali wydatków. Firmy muszą bowiem dostosować systemy kadrowe, przeprowadzić szkolenia dla menedżerów oraz wdrożyć nowe procedury, co generuje dodatkowe koszty.
Sytuacja na rynku pracy już teraz budzi niepokój. Bezrobocie osiągnęło najwyższy poziom od czasów pandemii, a Bank Anglii prognozuje jego dalszy wzrost w bieżącym roku. Jednocześnie dane gospodarcze pokazują, że brytyjska gospodarka urosła jedynie o 0,1 proc. w dwóch ostatnich kwartałach 2025 roku.
Kanclerz skarbu Rachel Reeves przekonuje, że rząd stworzył fundamenty pod wzrost gospodarczy. Przedstawiciele biznesu pozostają jednak sceptyczni, sugerując, że obecna polityka może spowolnić rozwój zamiast go przyspieszyć.
Były członek Komitetu Polityki Pieniężnej Banku Anglii Andrew Sentance ostrzegł, że obecna dekada może okazać się jedną z najtrudniejszych dla brytyjskiej gospodarki od stu lat.



