Ostrzeżenia zostały podniesione z poziomu żółtego na pomarańczowy, co w brytyjskim systemie oznacza wysokie ryzyko poważnych utrudnień, zagrożenie dla bezpieczeństwa oraz możliwe niebezpieczne sytuacje.
Najpoważniejszym skutkiem burzy będzie śnieżyca, która w wielu regionach może doprowadzić do nagromadzenia od 10 do 15 centymetrów śniegu, a lokalnie nawet do 30 centymetrów. Najtrudniejsza sytuacja spodziewana jest w Walii, Midlands oraz South Yorkshire, szczególnie na terenach położonych powyżej 200 metrów nad poziomem morza. Intensywne opady mają rozpocząć się w czwartek wieczorem i potrwać do piątkowego poranka, jednak zakłócenia w transporcie i codziennym funkcjonowaniu mogą utrzymywać się także po ustaniu śniegu.
Burza będzie gwałtownie się wzmacniać w wyniku zjawiska określanego jako bomba pogodowa, czyli bardzo szybkiego spadku ciśnienia atmosferycznego. Towarzyszyć jej będą porywy wiatru sięgające 90 mil na godzinę, czyli około 145 kilometrów na godzinę. Szczególnie niebezpiecznie ma być na południowym zachodzie Anglii, zwłaszcza w Kornwalii i na Wyspach Scilly, gdzie wydano ostrzeżenia przed wichurami, wysokimi falami oraz realnym zagrożeniem dla życia na obszarach przybrzeżnych.
Skutki burzy będą odczuwalne w całym kraju. Przewoźnicy kolejowi zapowiedzieli wcześniejsze zamknięcia tras i ograniczenia kursów, a pasażerowie muszą liczyć się z odwołaniami i opóźnieniami lotów. Władze ostrzegają również przed możliwymi przerwami w dostawach energii elektrycznej, problemami z łącznością oraz ryzykiem odcięcia mniejszych miejscowości, szczególnie na terenach wiejskich.
Służby apelują do mieszkańców o ograniczenie podróży do minimum, regularne śledzenie komunikatów pogodowych oraz zachowanie szczególnej ostrożności na oblodzonych drogach i chodnikach. Choć prognozy wskazują, że burza zacznie słabnąć w piątek wieczorem, meteorolodzy podkreślają, że sytuacja pogodowa pozostaje dynamiczna i w kolejnych dniach możliwe są dalsze epizody zimowej aury.



