Podróżni opisują podobny scenariusz: system przy bramkach elektronicznych nie rozpoznaje dokumentu, a pasażerowie są kierowani do tradycyjnej kontroli granicznej. Tam paszport sprawdzany jest już ręcznie przez funkcjonariuszy. Choć zazwyczaj kończy się to bez dodatkowych komplikacji, oznacza dłuższe kolejki i opóźnienia.
Problem stał się na tyle zauważalny, że, jak relacjonują podróżni, niektórzy pracownicy lotnisk sugerują, iż jego przyczyna może leżeć po stronie polskiej, rzekomo w braku aktualizacji odpowiednich baz danych. Te opinie nie mają jednak oficjalnego potwierdzenia.
Do Ministerstwa Spraw Zagranicznych zaczęły napływać zgłoszenia dotyczące trudności z nowymi polskimi paszportami używanymi przy automatycznych bramkach na brytyjskich lotniskach. Jak poinformował Radomir Wojciechowski, kierownik Referatu ds. Paszportowych w Departamencie Konsularnym Ministerstwa Spraw Zagranicznych:
„Departament Konsularny Ministerstwa Spraw Zagranicznych uprzejmie dziękuje za przekazany sygnał. Traktujemy go jako wyraz troski o nasze wspólne polskie sprawy.
Informuję, iż polskie urzędy konsularne w Wielkiej Brytanii otrzymały podobne zgłoszenia i podjęły działania wyjaśniające. Stosownie do aktualnej wiedzy MSZ i MSWiA, który jest organem nadzorującym problematykę paszportową, m.in. na podstawie podjętych ekspertyz empirycznych, brak jest podstaw do twierdzenia, iż problem leży po stronie polskiej.
Wg oceny MSWiA jest prawdopodobne, że powtarzające się przypadki nie są spowodowane wadliwymi chipami w polskich paszportach tylko brakiem aktualizacji przez brytyjskie lotniska odpowiednich certyfikatów do otwierania warstwy elektronicznej paszportów.
Ambasada RP w Londynie zintensyfikuje w nadchodzącym roku współpracę z właściwymi organami Zjednoczonego Królestwa celem definitywnego rozwiązania przedmiotowej kwestii.”



