Nowa opłata została ogłoszona w jesiennym budżecie i ma przynosić około 1,1 mld funtów rocznie. Celem jest częściowe zrekompensowanie spadających wpływów z akcyzy paliwowej, które maleją wraz ze wzrostem liczby samochodów elektrycznych na drogach. Dla porównania, wpływy z akcyzy paliwowej wynosiły 27,5 mld funtów w roku 2019–2020, a w bieżącym roku budżetowym mają sięgnąć 24 mld funtów.
Podatek od przejechanych mil wprowadzany jest równolegle z programem wsparcia zakupu aut elektrycznych. Rząd przeznaczył 1,3 mld funtów na dopłaty, które mogą wynieść do 3 750 funtów przy zakupie nowego pojazdu. Mimo to Biuro Odpowiedzialności Budżetowej szacuje, że nowa opłata może ograniczyć sprzedaż elektryków o około 440 tys. sztuk w ciągu pięciu lat.
W 2025 roku sprzedaż samochodów elektrycznych wzrosła o niemal jedną czwartą i osiągnęła rekordowe 473 tys. sztuk, co stanowiło 23,4 procent rynku. Nadal jednak nie udało się osiągnąć celu 28 procent wyznaczonego w ramach mandatu pojazdów zeroemisyjnych.
Z analizy opartej na danych National Travel Survey z 2024 roku wynika, że skutki nowej opłaty nie będą odczuwalne w równym stopniu w całym kraju. Najbardziej ucierpią kierowcy z terenów wiejskich i regionów o większych średnich przebiegach rocznych. W południowo-zachodniej Anglii średnie dodatkowe obciążenie może wynieść ponad 110 funtów rocznie, podczas gdy w Londynie około 33 funtów.
Konsultacje społeczne w sprawie nowych stawek potrwają do połowy marca. Jeśli przepisy zostaną przyjęte w obecnym kształcie, podatek zacznie obowiązywać od 2028 roku.



