Największe problemy pojawiły się we Włoszech, na lotnisku Mediolan-Linate, gdzie ponad 100 osób spóźniło się na samolot do Manchesteru. Powód był jeden – długie, paraliżujące kolejki do kontroli paszportowej. Pasażerowie relacjonują, że czekali nawet kilka godzin, a sytuacja na miejscu szybko wymknęła się spod kontroli. Dochodziło do omdleń, kłótni i paniki.
Źródłem problemu jest nowy unijny System Wjazdu/Wyjazdu (EES), który został w pełni wdrożony 10 kwietnia 2026 roku.
Dotyczy on wszystkich obywateli spoza UE, w tym Brytyjczyków. Każdy podróżny musi teraz przejść dodatkową kontrolę biometryczną – skan twarzy, pobranie odcisków palców oraz rejestrację danych w systemie. Procedury obowiązują zarówno przy wjeździe, jak i wyjeździe ze strefy Schengen, a dane mają być przechowywane przez trzy lata.
Branża lotnicza ostrzegała wcześniej, że nowe przepisy mogą wydłużyć odprawy.
Jak podają organizacje ACI Europe i Airlines for Europe, w godzinach szczytu czas oczekiwania na kontrolę wynosił od dwóch do nawet trzech godzin. W praktyce okazało się, że infrastruktura wielu lotnisk nie jest jeszcze gotowa na takie obciążenie.
Dla części podróżnych chaos oznaczał realne straty finansowe. Jeden z pasażerów z Leeds wydał ponad £1800, by wrócić do Wielkiej Brytanii alternatywną trasą przez Luksemburg. Inni musieli płacić po kilkaset lub ponad tysiąc funtów za nowe bilety i noclegi. W niektórych przypadkach sytuacja odbiła się także na dzieciach – pojawiały się relacje o silnym stresie i wyczerpaniu.
Linie lotnicze, w tym EasyJet, przeprosiły pasażerów, ale zaznaczają, że problem leży po stronie służb granicznych, a nie przewoźników. Podkreślają również, że informowały wcześniej o konieczności wcześniejszego przyjazdu na lotnisko. Pasażerowie odpowiadają jednak, że nawet przyjazd kilka godzin wcześniej nie rozwiązywał problemu, ponieważ informacje o bramkach pojawiły się dopiero około 90 minut przed odlotem.
To nie pierwszy raz, gdy zmiany w kontroli granicznej wywołują chaos.
Po Brexicie podobne sceny obserwowano m.in. w Dover i na lotniskach w Hiszpanii czy Francji, gdzie ręczne sprawdzanie paszportów znacząco wydłużyło odprawy. Eksperci ostrzegają, że EES może mieć jeszcze większy wpływ, bo wprowadza dodatkowe, czasochłonne procedury biometryczne.
Sytuacja budzi szczególny niepokój przed zbliżającym się sezonem wakacyjnym.
Organizacje branżowe apelują o pilne usprawnienia i większą elastyczność w stosowaniu systemu. Do niedawna możliwe było całkowite zawieszenie nowych kontroli w razie przeciążenia, dziś dopuszcza się jedynie ich częściowe ograniczenie.
Eksperci nie mają wątpliwości – podróże z Wielkiej Brytanii do UE już się zmieniły i będą wymagały więcej czasu. Pasażerowie powinni przygotować się na dłuższe kolejki i bardziej skomplikowane procedury, przynajmniej w pierwszych miesiącach działania systemu.
Pozostaje pytanie, czy służby graniczne i lotniska zdążą opanować sytuację przed wakacjami, czy też podobne sceny staną się nową codziennością dla milionów podróżnych.



