Sprawa dotyczy Bernadette Hayes, księgowej pracującej w firmie budowlanej w Leeds. Kobieta twierdziła, że jej przełożony wielokrotnie wyśmiewał jej irlandzkie pochodzenie, używając stereotypowych i obraźliwych określeń.
Według ustaleń sądu mężczyzna m.in. krzyczał w jej stronę słowo „potato” w udawanym irlandzkim akcencie oraz używał innych określeń kojarzonych z antyirlandzkimi stereotypami. Takie komentarze pojawiały się wielokrotnie między grudniem 2023 a połową 2024 roku.
„Toksyczna atmosfera w pracy”
Kobieta zeznała przed trybunałem, że zachowanie przełożonego sprawiało, że czuła się upokorzona i coraz bardziej zestresowana. Z czasem zaczęła mieć problemy ze zdrowiem i w końcu poszła na zwolnienie lekarskie.
Kilka tygodni później została zwolniona z pracy. Trybunał uznał jednak, że oskarżenia wobec niej były bezpodstawne, a sytuacja miała związek z konfliktem w pracy.
Wyrok sądu
Employment Tribunal w Leeds uznał, że kobieta padła ofiarą rasowego nękania oraz działań odwetowych. Sędzia podkreślił, że używane wobec niej słowa były wyraźnie powiązane z jej narodowością i stworzyły „upokarzające i wrogie środowisko pracy”.
Kobieta otrzymała £23 526 odszkodowania, w tym:
- £13 000 za krzywdę emocjonalną,
- ponad £6 000 za utracone zarobki.
Ważna lekcja dla pracowników w UK
Sprawa pokazuje, że brytyjskie prawo pracy bardzo poważnie traktuje przypadki dyskryminacji w miejscu pracy. Nawet pozornie „żartobliwe” komentarze dotyczące pochodzenia, narodowości czy akcentu mogą zostać uznane przez sąd za rasowe nękanie.
Dla wielu pracowników – również Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii – to ważny sygnał, że w przypadku obraźliwego traktowania w pracy można dochodzić swoich praw przed trybunałem pracy.



