Nowy system opiera się na obowiązku raportowania cen przez wszystkie stacje benzynowe w Wielkiej Brytanii. Każda zmiana ceny benzyny lub diesla musi zostać zgłoszona maksymalnie w ciągu 30 minut. Dzięki temu dane są aktualne niemal w czasie rzeczywistym i trafiają do popularnych aplikacji oraz porównywarek cen.
Kierowcy nie muszą instalować jednego konkretnego narzędzia. Dane z systemu są już wykorzystywane przez serwisy takie jak Confused.com, PetrolPrices.com czy narzędzia oferowane przez RAC. W praktyce oznacza to, że wystarczy skorzystać z dowolnej aplikacji pokazującej ceny paliw, aby szybko sprawdzić, gdzie zatankować najtaniej.
Rząd szacuje, że nowe rozwiązanie pozwoli przeciętnemu gospodarstwu domowemu posiadającemu samochód zaoszczędzić około 40 funtów rocznie. Kluczowe ma być tu zwiększenie konkurencji między stacjami, które będą zmuszone reagować na ceny oferowane przez konkurencję w najbliższej okolicy.
Obecnie około 90% stacji paliw w UK jest już podłączonych do systemu. Pozostałe mają obowiązek dołączyć, a w przypadku ignorowania przepisów możliwa będzie interwencja ze strony Competition and Markets Authority, który może podjąć działania wobec sprzedawców nieprzekazujących danych.
Kierowcy również mogą zgłaszać nieprawidłowości. Jeśli cena widoczna w aplikacji różni się od tej na stacji, można poinformować odpowiednie służby, co ma pomóc utrzymać wiarygodność systemu.
Uruchomienie Fuel Finder to element szerszego pakietu działań wspierających kierowców. Obejmuje on m.in. utrzymanie zamrożonego podatku paliwowego do sierpnia 2026 roku, działania przeciwko zawyżaniu cen oraz inwestycje w infrastrukturę drogową i elektromobilność.
Nowe narzędzie ma przede wszystkim dać kierowcom większą kontrolę nad wydatkami. Pytanie pozostaje jednak otwarte - czy większa przejrzystość rzeczywiście przełoży się na niższe ceny paliw, czy tylko ułatwi ich porównywanie.



