Najważniejszy przekaz jest prosty: system działa lepiej niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu, jednak daleko mu do poziomu, który przywróci pełne zaufanie pacjentów.
Już teraz rząd wskazuje na pierwsze efekty. Po raz pierwszy od 15 lat zaczęły spadać listy oczekujących – o około 374 tysiące pacjentów. Poprawiły się także czasy oczekiwania na oddziałach ratunkowych oraz czas reakcji karetek w najcięższych przypadkach, takich jak zawały czy udary. Wyraźnie wzrosło również zadowolenie pacjentów z dostępu do lekarzy rodzinnych – z około 60% do 77%.
Rząd podkreśla też wzrost zatrudnienia w systemie. Zamiast zapowiadanych 1000 nowych lekarzy rodzinnych, zatrudniono ich 2000. Znacząco zwiększono również dostęp do opieki psychicznej dla dzieci i młodzieży – obejmuje ona już ponad 900 tysięcy młodych osób. W stomatologii liczba dodatkowych wizyt przekroczyła założenia, osiągając 1,8 miliona.
Jednocześnie na NHS przeznaczono dodatkowe 26 miliardów funtów, a na opiekę społeczną ma trafić kolejne 4,6 miliarda do końca kadencji parlamentu. Rząd zaznacza jednak, że kluczowa nie jest tylko skala wydatków, ale ich efektywność – produktywność systemu przekroczyła zakładany poziom i wyniosła 2,7%.
Mimo tych wyników minister nie ukrywa, że rzeczywistość w wielu miejscach nadal odbiega od oczekiwań. W wielu szpitalach pacjenci wciąż zmagają się z długim oczekiwaniem i problemami organizacyjnymi. Przykłady poprawy, jak zmiany w szpitalu Queen’s w Romford, pokazują, że postęp jest możliwy, ale nie jest jeszcze standardem w całym kraju.
Dlatego rząd zapowiada głęboką reformę systemu. Jej fundamentem ma być 10-letni plan oparty na trzech głównych zmianach: przeniesieniu opieki ze szpitali do społeczności lokalnych, cyfryzacji usług oraz większym nacisku na profilaktykę zamiast leczenia skutków chorób.
Jednym z kluczowych elementów ma być ograniczenie biurokracji i przesunięcie decyzji bliżej personelu medycznego. Plan zakłada również większą odpowiedzialność zarządzających placówkami oraz interwencje w najgorzej funkcjonujących jednostkach – włącznie z ich reorganizacją.
Istotną rolę ma odegrać technologia. Rozwijana aplikacja NHS już teraz obsługuje setki milionów kontaktów z pacjentami rocznie, a w najbliższych latach system ma szerzej wykorzystać sztuczną inteligencję – m.in. do diagnostyki, obsługi pacjentów i ograniczenia biurokracji.
Rząd chce też zwiększyć wpływ pacjentów na funkcjonowanie systemu. Testowane będą rozwiązania, w których jakość usług będzie oceniana przez samych pacjentów, co ma wpływać na finansowanie placówek. Planowane są także zmiany w umawianiu wizyt i ograniczenie niepotrzebnych konsultacji kontrolnych.
Zapowiedziano również rozwój opieki lokalnej – więcej usług ma być dostępnych bliżej domu pacjenta, a część leczenia ma odbywać się bez konieczności hospitalizacji.
Wystąpienie ministra miało jednak szerszy wymiar. Streeting zwrócił uwagę na narastający brak zaufania do instytucji publicznych i ostrzegł, że największym zagrożeniem dla NHS nie jest wyłącznie presja finansowa, lecz utrata wiary w to, że system może działać lepiej.
Rząd przekonuje, że zmiany już przynoszą efekty i będą przyspieszać. Kluczowe pozostaje jednak to, czy pacjenci rzeczywiście odczują poprawę w codziennym kontakcie ze służbą zdrowia – bo to właśnie od tego zależy odbudowa zaufania.



