Jak wynika z analizy BBC, problem osiągnął skalę, którą lekarze i menedżerowie ochrony zdrowia określają jako „katastrofalną”.
Obecnie na listach oczekujących znajduje się około 300 tysięcy dzieci. Jedno na cztery czeka na pomoc dłużej niż 12 miesięcy, co oznacza ponad 77,5 tysiąca najmłodszych pacjentów pozostawionych bez wsparcia przez ponad rok. Od początku 2023 roku liczba takich przypadków wzrosła aż sześciokrotnie. Dla porównania – tylko około 1 procent dorosłych pacjentów NHS czeka na podobne usługi tak długo.
Specjaliści podkreślają, że długie oczekiwanie jest szczególnie groźne dla dzieci, ponieważ opóźnia lub uniemożliwia kluczową interwencję na etapie rozwoju. Brak terapii mowy, wsparcia sensorycznego czy diagnozy zaburzeń rozwojowych może prowadzić do trwałych problemów edukacyjnych i społecznych. Wielu młodych pacjentów, którzy trafiają na listy oczekujących, ma złożone potrzeby – od zaburzeń językowych po autyzm i ADHD.
Coraz więcej rodzin, nie widząc realnej perspektywy pomocy publicznej, decyduje się na kosztowne leczenie prywatne. Oznacza to wydatki liczone w tysiącach funtów, na które nie każdy może sobie pozwolić. Organizacje lekarskie i charytatywne ostrzegają, że w efekcie system pogłębia nierówności społeczne, a dzieci z mniej zamożnych rodzin są najbardziej poszkodowane.
Rząd przyznaje, że obecne czasy oczekiwania są nieakceptowalne. Zapowiada wprowadzenie celu 18 tygodni na dostęp do opieki środowiskowej, analogicznie do leczenia szpitalnego, oraz większe inwestycje w ramach 10-letniego planu rozwoju NHS. Eksperci podkreślają jednak, że bez realnego zwiększenia finansowania i liczby specjalistów sytuacja dzieci może się szybko nie poprawić.



