Sprawa dotyczy kamer kontrolujących prędkość na autostradach i drogach szybkiego ruchu gdzie obowiązują zmienne limity wyświetlane na elektronicznych tablicach. System obsługiwany przez National Highways miał wadę techniczną polegającą na opóźnieniu między zmianą limitu na tablicy a reakcją kamery. W praktyce część kierowców była rejestrowana jako przekraczająca prędkość mimo że jechali zgodnie z aktualnym oznakowaniem.
Brytyjski resort transportu czyli Department for Transport potwierdził, że śledztwo zostało rozszerzone wstecz do 2019 roku kiedy rozpoczęto modernizację systemu. Wcześniej mówiono o kilku tysiącach błędnych aktywacji od 2021 roku jednak teraz wiadomo, że skala może być znacznie większa.
Rząd zapowiada, że osoby dotknięte problemem będą informowane indywidualnie przez policję. Nienależnie zapłacone grzywny mają zostać zwrócone a punkty karne usunięte z prawa jazdy. Sprawy mają być rozpatrywane osobno. Rozszerzenie dochodzenia polecił wcześniej minister transportu Simon Lightwood.
Skutkiem awarii było także masowe anulowanie kursów speed awareness, które często zastępują mandat i punkty karne. Decyzja policji pokazuje jak powszechny był problem i ile spraw wymaga ponownej oceny.
Równolegle rząd zapowiedział niezależny przegląd prowadzony przez Tracey Westall. Jej zadaniem będzie ocena skali błędów oraz działań instytucji odpowiedzialnych za system. Minister transportu Lord Hendy zasugerował także możliwość odszkodowań dla kierowców którzy ponieśli realne straty finansowe na przykład wyższe składki ubezpieczeniowe lub utratę zniżek. Warunkiem ma być udowodnienie konkretnej szkody wynikającej bezpośrednio z niesłusznego mandatu.
Dla kierowców oznacza to, że warto zachować dokumenty związane z dawnymi mandatami kursami oraz zmianami w ubezpieczeniu. Rozszerzenie śledztwa na okres od 2019 do 2021 roku pokazuje, że problem miał charakter systemowy a w najbliższych miesiącach można spodziewać się kolejnych komunikatów o zwrotach i ewentualnych rekompensatach.



