Choć Wielka Brytania zdecydowała o wysłaniu niszczyciela marynarki wojennej w region, okręt ma dotrzeć w pobliże wyspy dopiero w przyszłym tygodniu.
Alarm w bazie RAF Akrotiri
W czwartek w bazie dwukrotnie ogłoszono alarm lotniczy. Żołnierze zostali skierowani do schronów, a przebywający w tym czasie na miejscu minister obrony John Healey został przeniesiony do zabezpieczonego pomieszczenia.
System ostrzegania działa tam w sposób prewencyjny, dlatego alarm może zostać uruchomiony nawet wtedy, gdy nie ma pewności, czy zagrożenie rzeczywiście nadlatuje. Pokazuje to jednak skalę napięcia w regionie.
Cypr znajduje się blisko Libanu, gdzie działa wspierany przez Iran Hezbollah, który według zachodnich służb może stać za ostatnimi atakami.
Dron uderzył w hangar
W niedzielę jeden z dronów zdołał przedostać się przez system obrony i trafił w hangar na terenie bazy. Maszyna była niewielka i leciała bardzo nisko nad morzem, co utrudniło jej wykrycie przez radar.
Uszkodzony budynek służy do obsługi amerykańskich samolotów rozpoznawczych U-2. Hangar oraz stojące obok maszyny są widoczne na zdjęciach satelitarnych dostępnych publicznie w internecie.
Brytyjski okręt dopiero w drodze
W odpowiedzi na rosnące zagrożenie Londyn zdecydował o wysłaniu niszczyciela HMS Dragon należącego do Royal Navy.
Jednostka wciąż znajduje się w porcie w Portsmouth i dopiero przygotowuje się do wypłynięcia. Według informacji wojskowych ma wyruszyć w najbliższych dniach i dotrzeć w rejon Cypru dopiero w przyszłym tygodniu.
W tym samym czasie francuska fregata FS Languedoc już patroluje wody w pobliżu wyspy.
Cypr ważnym punktem dla brytyjskiego wojska
Cypr jest jednym z kluczowych miejsc dla operacji wojskowych Wielkiej Brytanii w regionie Bliskiego Wschodu. Na wyspie stacjonują brytyjskie siły powietrzne oraz personel amerykański.
W ostatnich tygodniach Wielka Brytania wzmocniła swoją obecność wojskową. Do ośmiu myśliwców Eurofighter Typhoon stacjonujących tam na stałe dołączyło sześć samolotów F-35 Lightning II.
Część z nich była już wykorzystywana do przechwytywania dronów nad Jordanią.
Londyn zmienia decyzję w sprawie USA
Na początku konfliktu rząd w Londynie nie zgadzał się, aby Stany Zjednoczone korzystały z brytyjskich baz do ataków na Iran. Argumentowano wtedy brak jasnych podstaw prawnych dla takiej operacji.
Stanowisko to zostało jednak zmienione. Brytyjskie władze uznały, że amerykańskie uderzenia w irańskie instalacje rakietowe pomagają ograniczyć zagrożenie w regionie i chronią także brytyjskie interesy.
Minister obrony nie wykluczył przy tym, że w przyszłości Wielka Brytania mogłaby rozważyć szersze zaangażowanie militarne, choć obecnie wsparcie ma charakter defensywny.



