Ola, kobieta pełna ciepła i skromności, z uporem, zaangażowaniem i skrupulatnością przybliża Polakom w Wielkiej Brytanii bieżące wiadomości już od ponad pięciu lat. Jej program na Facebooku śledzą dziesiątki, a nawet setki tysięcy osób. Dziś opowiada nam o tym, jak to wszystko się zaczęło.
Olu, co jest Twoją życiową misją?
Od razu na początek takie trudne pytanie (śmiech)! Sama jeszcze do końca nie odkryłam, jaka jest ta moja misja. A może właściwie codziennie odkrywam jakąś nową minimisję, ponieważ wszystko, co robię zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym, wynika z powołania i pasji. Jestem z tej starej szkoły, która lubi, żeby było zrobione dobrze. Ja po prostu nie potrafię robić rzeczy nudnych i powtarzalnych, dlatego cały czas coś mnie pcha do przodu i ciągle mam nowe, szalone pomysły. Mam jakiś „download” energii z góry i muszę ją spożytkować. Nie potrafię też robić rzeczy, w które w 100% nie wierzę – nigdy nie umiałabym wcisnąć komuś jakiegoś bubla. Wydaje mi się, że moje życiowe zasady są bardzo proste: zostaw po sobie coś dobrego i rób swoje.
Od zawsze mam potrzebę pomagania ludziom i naprawiania świata. Jako nastolatka bardzo chciałam zostać lekarzem, ale po różnych perypetiach zostałam nauczycielką języka angielskiego, a później tłumaczką. Jednak dziwnym trafem wszystkie moje zawody i przedsięwzięcia mają te same cechy wspólne: praca z ludźmi, komunikacja, odpowiedzialność i chęć ulepszania.
Program powstał na początku 2020 roku. Skąd pomysł na to, aby prowadzić „Wiadomości Śniadaniowe”?
Pomysł, jak większość rzeczy, które robię, to „kontrolowany spontan”. W marcu 2020 r., kiedy pojawiły się pierwsze sygnały o pandemii, właściwie nikt nie wiedział, co się dzieje. Od wielu lat mieszkam w Wielkiej Brytanii i pomyślałam sobie, że spora liczba Polaków na Wyspach może nie wiedzieć, jakie zmiany tutaj zachodzą. Dużo osób ogląda polską telewizję, która pokazywała sytuację w Polsce, z kolei przekaz w mediach brytyjskich był dla wielu niezrozumiały przez barierę językową. W ten sposób powstała potrzeba zebrania wiadomości o sytuacji w UK w języku polskim i ja się w tę potrzebę „wstrzeliłam”. W połowie marca 2020 r. pojawiały się informacje o obostrzeniach i właśnie wtedy nagrałam swój pierwszy filmik, po czym umieściłam go na Facebooku. Po prostu musiałam to zrobić! Wzięłam do ręki telefon i niewiele się zastanawiając, zaczęłam mówić. Było to po prostu luźne tłumaczenie wiadomości z języka angielskiego na polski.
Sama nie mogłam uwierzyć, że w ciągu kilku godzin mój filmik obejrzało 60 000 osób. Pomyślałam wtedy, że to ma sens. Następnego dnia nagrałam kolejny filmik, a potem kolejne i kolejne. Przez cały lockdown nadawałam codziennie o godz. 9.00. Na początku myślałam, że będzie to po prostu tłumaczenie, ale szybko okazało się, że dużo bardziej potrzebne są umiejętności dziennikarskie, a nawet detektywistyczne, bo informacje były bardzo zagmatwane.
I jak to się dalej potoczyło?
Bardzo szybko się okazało, że rzetelne i bezstronne informacje są bardzo ważne. Jestem osobą, która nie spocznie dopóki nie wykona misji. A że w czasie pandemii moja firma tłumaczeniowa miała spadek obrotów o 90%, miałam czas żeby poświęcić się zbieraniu informacji. Chyba najbardziej pracowity czas nastał kiedy różne kraje wprowadzały obostrzenia w podróżach. Testy, zaświadczenia i kwarantanny – teraz nikt o tym nie pamięta, ale wtedy nie można było się w tym połapać. Informacje zmieniały się praktycznie codziennie, a podsumowania na stronach rządowych i w gazetach pojawiały się z opóźnieniem albo były niepoprawne. A ja czułam odpowiedzialność za moich słuchaczy. Chciałam, żeby bez przebojów odbyli podróż do Polski. Nierzadko spędzałam po 12 godzin dziennie żeby znaleźć prawidłowe wymogi. Do tej pory bardzo dużo osób mówi mi, że dzięki mnie wiedzieli co mają zrobić i nie stresowali się jadąc na wakacje do ojczyzny. Wtedy pomogłam setkom tysięcy osób. Wykonałam ogrom pracy – moje ściągawki dla podróżników były najlepsze i najbardziej aktualne.
A co się stało po pandemii?
Wiadomości zmieniły tematykę z wirusowej na informacyjną. Teraz program opiera się na newsach z Wielkiej Brytanii. Mówię o tym, co ważne dla Polaków mieszkających na Wyspach. O zmianie limitu prędkości w Walii, o statusie osiedlenia, o zakazie przywożenia kiełbasy do Wielkiej Brytanii, o sukcesach Polaków na Wyspach, o adresach miejsc gdzie można święcić jajka na Wielkanoc, ale także zapraszam ekspertów, którzy przybliżają jak kupić własny dom czy jak zacząć oszczędzać na emeryturę. Wiem na pewno, że gdyby nie Wiadomości wiele osób by coś przegapiło, nie wiedziałoby o rzeczach dla nich ważnych.
To prawda. Wiadomości Śniadaniowe są nieodłączną cześcią życia wielu osób. Czy to tylko informowanie czy coś więcej?
To zdecydowanie coś więcej. Jest wiele przykładów siły Wiadomości i społeczności, która wokół nich powstała. Już kilkukrotnie udało się nam znaleźć krewnych osób zmarłych, których poszukiwała policja lub szpital.
Dzięki skoordynowanej akcji pomogliśmy tysiącom kierowców, którzy tuż przed Świętami Bożego Narodzenia w 2020 r. utknęli na Wyspach bo Francja zamknęła granice na 48 godzin.
Ale chyba największym sukcesem była zbiórka dla powodzian. Założona przeze mnie zbiórka - Polacy z Wielkiej Brytanii zebrała 1 859 330 zł, a dołożyło się do tego aż 20 753 osoby. Jestem niewiarygodnie dumna, że udało mi się porwać tyle ludzi i zachęcić ich do pomocy. Wtedy zrozumiałam jak ważna jest rola lidera, a może bardziej koordynatora akcji. Moje biuro tłumaczeń na tydzień wstrzymało pracę i zajęliśmy się koordynowaniem setek różnych mniejszych akcji w jedną całość. To u mnie na Facebooku był Sztab Kryzysowy. Mogłam wykorzystać swoje zasięgi do łączenia kropek. Ale tak naprawdę prawdziwymi bohaterami są moi słuchacze. To oni wpłacali pieniądze, udostępniali, pomagali, zbierali dary i wspierali dobrym słowem. Możliwe nawet, że nasza zbiórka jest największym w historii zrywem Polonii! Pisały o nas wszystkie gazety i tylko troszkę zabrakło do 2 milionów!
Czy w swoich najśmielszych marzeniach myślałaś, że Twoje audycje zdobędą tak duży rozgłos i będziesz mieć tylu odbiorców?
Nigdy w życiu. Ja do tej pory nie mogę w to uwierzyć i jestem bardzo wdzięczna, że to, co robię, jest przydatne dla tysięcy osób, które obserwują moje kanały. Oglądalność i skala wyświetleń są naprawdę oszałamiające. Moja rekordowa publiczność oglądająca wiadomości na żywo to ponad 12 000 osób, a największa liczba wyświetleń jednego odcinka wynosi ponad 300 000. Miesięcznie wszystkie treści mają ok. 4 miliony wyświetleń. Takie zasięgi u nawet najbardziej doświadczonych dziennikarzy przyprawiają o gęsią skórkę, a przecież ja nie mam wokół siebie zespołu – nie tylko samodzielnie prowadzę program, ale również sama się do niego przygotowuję. Myślę, że ludzie doceniają moją autentyczność i neutralność. Sama bardzo cenię wolność wyboru, ale do tego potrzebna jest rzetelna informacja. Dopiero wtedy można podjąć własne decyzje. A ja działam ponad podziałami. Nie doradzam, nie odradzam, nie pouczam, nie wyśmiewam i nie polaryzuję – wszystko po to, żeby moim słuchaczom było trochę łatwiej żyć na Wyspach.
Czy po tylu latach prowadzenia live’ów nadal czujesz stres przed wystąpieniami?
I tak, i nie. Z jednej strony mam 20 lat doświadczenia jako wykładowczyni, nauczycielka i tłumaczka. To też zawsze wiązało się z mówieniem do większej lub mniejszej grupy osób i pracą w dwóch językach. Z drugiej jednak strony tutaj wchodzą w grę inne aspekty, szczególnie ważna jest poprawność podawanych przeze mnie informacji. Bardziej niż trema ciąży na mnie poczucie odpowiedzialności. Wiem, że na informacjach, które podaję w Wiadomościach polega wiele osób. To zobowiązuje! Całe szczęście jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się popełnić błędu, ale jest to rezultatem mojej wytrwałości i wielu godzin pracy, bo dotarcie do rzetelnych informacji powinno być łatwe, a nie jest.
Praktycznie z dnia na dzień stałaś się influencerką. Jak to wpłynęło na Twoje życie?
Fajnie to nazwałaś: influencerka. Nie wiem, czy wpisuję się w typową definicję influencerki, przede wszystkim dlatego, że nie mam tzw. „parcia na szkło”. Jestem raczej skromną osobą i niewiele potrzebuję do szczęścia. Rodzina, spacer z psem i dobry rosół. Ale prawdą jest, że stałam się znaną twarzą. Wielokrotnie zostałam rozpoznana w centrum Londynu czy w samolocie, chociaż myślałam, że to zdarza się tylko gwiazdom estrady. Prawdą też jest to, że ten sukces wpłynął na moje życie. Najtrudniejsze jest pogodzenie obowiązków domowych i zawodowych z prowadzeniem programu. Wiadomości czasem tak bardzo mnie pochłaniają, że wieczorem przypominam sobie, że od rana nie wyjęłam prania z pralki. Ot, taka szara rzeczywistość influencerki (śmiech).
Czyli łatwo się w tym zatracić?
O tak! Ja mam tendencję do poświęcania się bez reszty, a ilość potrzeb i pytań wśród tak dużej społeczności jest ogromna. Teraz staram się za wszelką cenę dawkować sobie pracę i odpoczywać. Wszystko po to, żeby się nie wypalić i dalej z przyjemnością i pasją kontynuować Wiadomości Śniadaniowe.
Czego Ci Olu bardzo serdecznie życzę
Dziękuję!



